Tekst:
Czasem pierdolę to, co mnie boli, bo nie boli już,
nieważne, co się stanie już i czy nie przyjdzie tu,
nieważne, co mówią o tej muzyce,
może Cię to nie interesuje, mam potrzebę - piszę,
mówię mało, wierzę w ciszę i nie mam przyjaciół, ale,
zanim odejdę na stałe, to po mnie pozostanie talent,
lubię samotność, daje mi pomysły,
fani się zastanawiają czy jeszcze mogę być inny,
lubię samotność, muzyce życie oddałem,
paradoksalnie możesz mówić - mimo to - że mnie poznałeś,
jak zapytają, powiem: To było jak dar,
lata lecą, ale spoko, to w numery lałem żal,
nie będę się smucił, jak to pierdolnie,
nie ma Cię koło mnie, a mam jakieś opcje ciągle,
do złego ciągnie wciąż mnie, może tak musi być,
nie czuję się popsuty, bo to samo kusi ich.
Wiem, że to przez to, że mówisz mi,
że to tylko sny, nie warto dla nich żyć,
żyję nimi ciągle i dalej wierze w nie,
mogą sobie mówić, wiem, że nie zmienię się.
Zanim odejdę na stałe, dziś wiem, że pozjadałem i,
szkoda, bo na Olisie to ja miałem być,
na to pracowałem i dlatego tak mało mnie,
podadzą dalej tylko tych, co i tak mają fejm,
zastanawiam się, czemu nie idę w melanż,
siedzę nad numerami, jak i tak ich nie doceniasz,
nie liczę na komentarze już ani na cud,
czasami przytłacza znów ta lawina słów,
dawniej miałem narzeczoną i byłem jak Ty,
czasem myślę, że jestem Tobą, widzę jak Ty,
ale słyszę już jedynie te głosy,
zabrały zbyt dużo tu, ziom, nie mają dosyć,
mimo mi to wiem, że rozjebałem podziemie,
czego by nie mówili, to jestem super-raperem,
stanę za tymi słowami - sky is the limit and,
no matter what they say, my dream can be only there.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.